
Nie trzeba być Ianem Flemingiem, żeby wiedzieć, że bez seksu i przemocy mało co się nadaje do czytania. Dlatego świetnie się złożyło, że tytuł nawiązuje do Bonda, bo w jego osobie S i P łączą się i mieszają w jeden perfekcyjny koktajl.
Dżejms to co prawda nie double-oh-seven tylko nowiuteńki kwartał zaprojektowany przy Anemonenstrasse w Zurychu przez biuro Patricka Gmüra. Ale dobra. S reprezentowany jest przez różowe wejście. Za P można przy pewnej dozie dobrej woli uznać fakt, że gdy pierwszy raz go oglądałem, po trzech zdjęciach wysiadła mi bateria. Poza tym są krotochwilne karaibskie kolory, których nie powstydziliby się Don Johnson i Philip Michael Thomas.
James jest olśniewający, ponieważ:
A – czarny z daleka cokół z bliska okazuje się wcale tak na prawde nie być czarnym i opalizuje jak benzyna w kałuży.
B – w długim białym budynku są mieszkania typu maisonette: dwukondygnacyjne z loggiami przez dwa piętra.
C – podniebienia balkonów pomalowano na różne kolory i wygląda to wspaniale.
Punkt C dedykuję Gosi Kuciewicz, która kiedyś pisała referat z budownictwa o podniebieniach. Właściwie prosiłbym G, żeby dedykacją podzieliła się z Pawłem Gozdyrą, o ile ten obieca, że na Kochanowskiego przez pamięć o Wujku nie da tak pomalować.
Kwartał jeszcze nie jest skończony – oddali dopiero dwa budynki a trzeci w budowie. Długi białas z maisonetkami ma rzut fai czy też L. Oprócz niego jest jeszcze bloczydło granatowo-różowe, w którym umieszczono główne wejście. Trzeci będzie zwinięty wokół wewnętrznego dziedzińca. Na jednym z rogów narysowali mu małą przewyżkę, główkę dwukondygnacyjną. Paweł Ma powiedziałby: drzemiąca kobra.
Rozczulił mnie szczególnie lokal mieszkalny w fajce na parterze, w którym wstawiono ogromne okna, przez które rzecz jasna widać wszystko, co się wyprawia w środku (niestety akurat nic się nie działo, ani S ani P). A przed mieszkaniem taras, wokół którego żywopłot dopiero wyrośnie a tymczasem beztrosko sobie na nim stoją: grill ze stali nierdzewnej, pomarańczowy fotel z ikei i ogromny składany stół do pingponga. Wszystko bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Siódme: nie kradnij – w CH to działa.
Dodam, że w Zh jedyne wolne miejsca na budowanie to tereny po likwidowanych zakładach przemysłowych albo ewentualnie wyburzenia starej substancji. Dlatego w google earth jak ktoś wpisze lat=47.3813981211, lon=8.49611442576, to zobaczy na miejscu Jamesa fabrykę. Z resztą zostawili z niej jedną z hal i teraz służy jako sala zebrań wspólnoty mieszkaniowej (serio). Także lepiej obejrzeć moje zdjęcia tutaj.
Teraz budzi się mój wewnętrzny Fleming i mówi, że wskaźnik nudy poszedł w górę a zegary S i P wskazują prawie zero. Dlatego już napisy końcowe: Dżejms powróci w odcinku "Dr No-more-money-penny".
Ścieżka dźwiękowa: Snoop Dogg: Beautiful. I dobrze, bo jest pięknie. Snoopy jeśli chodzi o P to chyba wie o co dokładnie chodzi a S to ma po prostu hmm... w małym palcu. A poza tym było o kolorach i muzyka też musi być kolorowa. Na przykład czarna, man. Logiczne. Trochę synestezji nie zaszkodzi nikomu. Poza tym Snoop jest czarny tylko z daleka. Z bliska jest prawdopodobnie brązowy a kto wie, może z bardzo bliska opalizuje jak benzyna w kałuży?
poniedziałek, 15 października 2007
(Double) Oh James!
Autor:
Jan Strumiłło
o
02:21
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

5 komentarzy:
uuu, bedziesz mial publike, chlodna supports U
borsuk
skladnia zawila jak u niemca
o kurde ale zwiedzanie. a w środku też zwiedzasz? Nieżle w tym Szwajcu. a u nas króluje JW Construction.
dyskretny urok tynku na siatce i stolarki PCV jako sposobu na architekturę.
Prześlij komentarz