Witam Panstwa!
Zgonie z zapowiedzia rozpoczynam dzialalnosc publicystyczna z uzyciem bloga. Na razie beda to raczej haiku niz epopeje, bo jestem zestresowany bezowocnymi poszukiwaniami pokoju do wynajecia i ostatnia rzecza, na ktora mam ochote, jest informowanie calego swiata o frustracji jaka to generuje. Poza tym jeszcze bez polskich znakow, bo pisze z komputera panstwowego na ETH. W przyszlym tygodniu juz podlacze laptop i bede mogl pelnosprawnie po polsku a na razie jeszcze musze uwazac, bo tu klawiatury maja y i z miejscami pozamieniane (QWERTZ).
I jeszcze kilka slow wyjasnienia dla osob, ktorym sie tylko przypadkiem kliknelo:
ten blog opisuje przygody mlodego polskiego architekta (Jan Strumillo), ktory wyruszyl do dalekiego kraju za gorami za lasami (Szwajcaria) i tam w miescie, gdzie bulki sa po dwa zlote (Zurych) uczy sie od slawnego austriaka (Dietmar Eberle) jak budowac piekne mieszkania. W zalozeniu autora/protagonisty blog skonczy sie happy endem o skali bollywoodzkiej gdzies w okolicach wrzesnia 2008.
I jeszcze sciezka dzwiekowa na dzisiaj: John Coltrane - Love Supreme (skupienie a jednoczesnie jakas niepewnosc taka i niepokoj, a mimo to swietna pogoda i ogolnie dreszcze rozkoszy tam slychac)
piątek, 21 września 2007
Grützi!
Autor:
Jan Strumiłło
o
16:33
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz