Dzieje się! Cały czas coś. Jak nie oddanie, to egzamin. Interesujący wykład na zmianę z imprezą. Tu ćwiczenie języka, tam z kolei wycieczka fotograficzna. Czasem wspinanie, czasem narty. Czasem słońce, czasem deszcz. I tak czas sobie płynie a na mnie czekała nie sfotografowana wystawa Grabera & Pulvera, czyli w moim hobbystycznym tłumaczeniu Kopacza i Proszka. W końcu się wziąłem i oto zapraszam - jest tutaj.
Sympatyczni dwaj panowie skończyli obaj ETH, wyglądają na po 25, są gdzieś pośrodku swoich trzydziestek a ich projekty regularnie pojawiają się w Detailu. Ale chwila, żeby tylko w Detailu - przez nich zrobiona szkoła specjalna służy za przykład w nowym bladoniebieskim wydaniu Neuferta! W tym semestrze było ich (Kopacza i Proszka) bardzo dużo na ETH. Wyszedł album poświęcony ich twórczości nakładem tutejszej politechnicznej oficyny wydawniczej GTA (i nie chodzi tu o Grand Theft Auto tylko Geschichte und Theorie der Architektur), do kompletu z albumem była wystawa, do kompletu z wystawą był wykład a z nim do kompletu był wernisaż i niezwykle przyjemna, kulturalna publiczna popijawa. I ja też tam byłem, wino po cztery franki za 0,75l piłem, a że po Schwytzerduutsch nie mówiłem, to szybko się zmyłem, zdjęć nie zrobiwszy. Przepraszam za nierymowaną końcówkę, ale poczułem, że trzeba rozbić ten nagły zlepek częstochowski.
Na ETH panuje wspaniała polityka edukacyjna, której śladu na WAPW nie widzę a która polega na tym, że do uczenia studentów architektury nie służą etatowi pracownicy naukowi. Ci służą do prowadzenia badań i do spełniania funkcji organizacyjnych. Wiedzy dostarczają prawdziwi praktykujący architekci. I tak za mojej obecności projekty prowadzili: Peter Maerkli, Andrea Deplazes, Herzog&DeMeuron, Dietmar Eberle, Caruso & SaintJohn oraz Graber & Pulver. I jak to porównać z warszawskim wydziałem, z którego pozbyto się aktywnie lub pasywnie w kolejności chronologicznej: Waldemara Łysiaka (za nazbyt radykalne poglądy polityczne i obsesyjną napoleonofilię), Olgierda Jagiełły (nie wiem czy wywalono, ale nie dostarczono powodu by został), Jerzego Szczepanika-Dzikowskiego (j.w., z tego co pamiętam), Marcina Sadowskiego (uczył za darmo aż w końcu odmówili mu pomieszczenia kotłowni w której oszlifował talenty m. in. M. Świętorzeckiego i K. Gronkiewicza), Krzysztofa Jaraczewskiego (arcypromotor dyplomów, chciał nadal uczyć, ale żądał wynagrodzenia umożliwiającego wyżywienie rodziny), Andrzeja Miklaszewskiego (owszem, jego dyplomanci kosili nagrody, ale on zestarzał się nad miarę nie zrobiwszy nawet doktoratu). Także jeżeli czyta to jakiś przyszły, obecny lub nawet, a co to szkodzi, były student WAPW to niech organizuje szybko kasę i ściąga po prawdziwą naukę do CH. To jest łatwe.
Wiem jednak, że zły to ptak, co własne gniazdo kala. Dlatego wspólnie z moimi sąsiadami i dobrodziejami PP. Żółtowskimi zaczęliśmy już jakiś czas temu kompilować listę przewag Polski nad Szwajcarią. Lista jest na razie dość krótka - składa się z trzech punktów:
1. Jedzenie jest tańsze
2. Można wszędzie znaleźć miejsce do parkowania
3. Nie ma w kinie przerwy na reklamę (tak tak, tutaj w środku filmu!)
I ja dzisiaj, na fali wystawy Kopacza i Proszka dopisuję do tego punkt czwarty: kampus politechniczny warszawski leży w centrum miasta a nie w środku pola. A tutejsza galeria ArchRena z architekturą oglądana jest jedynie przez studentów albo pechowców którczy zasnęli w autobusie 69 i muszą czekać na pętli Hoenggerberg wdychając aromat obornika. Szwajcarzy też czują, że to jest feler. A że nie ma miejsca na ETH w centrum, to będą budować Miasto Nauki na przełęczy. Ale o tym - być może w następnych odcinkach.
Album i wykład Gr&Pv zarejestrowany na widełło (po niemiecku) do wglądu u wujaszka. Uwaga! Usługa dostępna na razie tylko na terenie Konfederacji Szwajcarskiej. Chyba, żeby ktoś się naprawdę rozjuszył, to mogę wysłać dvd z wykładem pocztą otrzymawszy uprzednio wypełniony wniosek drogą mailową. Album też, w sklepiku kosztuje coś ze 40chf plus wysyłka.
Ścieżka dźwiękowa: Modest Musorgski - Z cyklu 'Obrazki z wystawy' finał: 'Wielka Brama w Kijowie'. Ci, którzy mają już jakieś spokojne i dobrze zarysowane plany na resztę życia, nie powinni słuchać tej muzyki ani tym bardziej oglądać klipu. Ryzykują bowiem nagłe, spontaniczne wniebowstąpienie lub co najmniej zerwanie się sprzed komputera i porzucenie domu w celu natychmiastowego dokonania Rzeczy Wielkich. Natomiast wszyscy bez wyjątku mogą i powinni docenić dopasowanie tytułu utworu do tematu posta.
niedziela, 16 grudnia 2007
Kopacz i Proszek
Autor:
Jan Strumiłło
o
16:15
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
"Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?"
ckNorwid
Proponuję a la limeryk:
I ja też tam byłem,
Wino po cztery franki za 0,75l piłem,
Lecz po Schwytzerduutsch nie mówiwszy,
Zdjęć nie zrobiwszy,
Szybko się zmyłem.
Prześlij komentarz