
Wielbiciele mysiego gatunku donieśli mi, że zniknęły myszki z galerii w witrynie na Placu Konstytucji. Zagadka się wyjaśniła - myszy w Zurychu. Jak informuje plakat tutejszego ZVA (czyli po polsku ZTM) amatorzy serka mogą się cieszyć - po Zurychu znów kursuje tramwaj fondue! Na plakacie myszki próbują nacisnąć guzik otwierający drzwi. Widziałem ten tramwaj, ale nie zdążyłem zrobić zdjęcia: jest to wagon restauracyjny, zatrzymuje się na przystankach a w srodku stoliki z lampkami, wino i ser topiony. Umieją tu sobie dogodzić, tego im odmówić nie można.
A temat mysi jest aktualny tez z powodów szkolnych. Na ostatnim wykładzie Bauprozess: Ausfuehrung (pol. budowa) byłem trochę zdezorientowany, bo opowiadano o trudnosciach w realizowaniu i eksploatacji budynku wydziału chemii ETH i wspomniano miedzy innymi o jakims zagrozeniu dla instalacji elektrycznej i informatycznej, ktora nazywa się 'mojze'. Nie wiedziałem co to, więc zapytałem. Okazało się, że tak brzmi liczba mnoga od Maus, czyli mysz. Maeuser - mojze - myszy - przegryzaja kable. Wyszedłem na zoo-ignoranta. Ale teraz już wiem.
I jeszcze soundtrack: Angelo Badalamenti: Fire Walk With Me - na dzisiaj szczególnie adekwatny utwór 'Sycamore trees' - właśnie opadają liście z tutejszych platanów i wszystko wygląda fotograficzno-kalendarzowo. Okropne tylko, że liści nikt tu nie pali - wszystkie idą grzecznie na kompost. Zapach jesieni wydaje się przez to w porównaniu z polskim jakiś kaleki.
poniedziałek, 8 października 2007
Mauser
Autor:
Jan Strumiłło
o
12:59
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

6 komentarzy:
no. no. o myszach zawsze chętnie poczytam. ale o stadionach i życiu na
obczyźnie również. śledzę i liczę na celne obserwacje. pozdrawiam z jak zwykle zielonego żoli
M.
Czy Fondue jest w cenie biletu? Jesteś w weekend w domu? Można wpaść?
>>mac
jestem w domu ciagle ale bywam też na uczelni, więc lepiej zadzwoń najpierw +41 76 24 79 760. i wpadaj
>>nika
dzieki. super, ze jesteś. komiks mam wasz, dojechal bezpiecznie. jeszcze nie bylo okazji do wielkiej promocji, ale czytam go czesto chociaz troche mnie melancholizuje.
fondue EWIDENTNIE zerniete z mojego pomyslu na rewitalizacje podmiejskiego pociagu pkp z czerwonymi plastik siedzeniami, serwujacego na trasie warszawa-sochaczew specjaly kuchni mazowieckiej (czyt. zydowskiej)
nie jedziesz na wycieczke?
martwie sie.
m.
Prześlij komentarz