niedziela, 28 października 2007

Bauhaus Kultury i Nauki

W piątek odwołali mi wykład-wycieczkę na budowę. Już nastrojony na bodziec kulturalny zacząłem odczuwać ssanie poznawcze. Nie da się z tym długo wytrzymać i dlatego jako erzac wybrałem wystawę Nature Design w Museum fur Gestaltung. Już od dawna miałem na nią ochotę i nie szło o tym zapomnieć, bo całe miasto oblepiają plakaty. Sprawdziłem godziny otwarcia i lokalizację - w internecie robiła dostojne wrażenie. Wysupłałem 8 chf na bilet i wszedłem. Dość podstępnie połączyli, podli, malutkie jak się okazało muzeum z olbrzymią szkołą sztuk pięknych. Na ścianie dali napis wołami i z zewnątrz ma człowiek wrażenie, że wkracza jakoby do Bauhausu Kultury i Nauki. A w środku, proszę państwa, rozczarowująco kameralna salka gimnastyczna. Ale trudno: zapłaciłem - obejrzę.
Nature wypadła jak zwykle lepiej niż design, Pan Bóg od lat trzyma formę. Jego rośliny wyszły sensacyjnie na makro-zdjęciach Karla Blossfelda 'Urformen der Kunst'. Wystawiono świetne modele woskowe do nauki biologii i różne wspaniałe dziwnokształtne koralowce. Ale i design miał kilka hitów - Bracia Bouroullec wyprodukowali zastawę stołową o nazwie 'stone' - białe siateczki trójkątne. Dobrze prezentował się na żywo rokokoloryfer droog design. Wyznaję ze skruchą, że nie dałem rady się powstrzymać i kiedy pani nie patrzyła, delikatnie przebiegłem palcami jego intymne krzywizny. Szkoda tylko, że nie był ciepły.
Architekturze też poświęcono ołtarzyk - kroczyły oczywiście robaczywe miasta Archigramu, Calatrava się naprężał i wyginał a Lars Spuybroek roztapiał i przelewał. Wisieli tam również moi osobiści 'ulubieńcy' - François Roche i jego ekipa od bardzo dziwnych plastelinowych domów. Zawsze się zastanawiam, skąd oni biorą klientów, którzy doszli do wniosku, że meble są passé. Może wydobywają ich z jaskiń Kapadocji? Popularność blobutopii w ojczyźnie Kartezjusza to jest w ogóle interesująca sprawa. Widzę w tym pokrewieństwo z francuskim kultem cyrku.
Pięknie wyglądała natomiast makieta nowej stołówki w Karlsruhe, inspirowanej rzekomo strukturą kanapki z nutellą. Zrobiłem kilka zdjęć z biodra, nieśmiało i po cichu, nie wiedziałem czy można. Było można. Jakaś trendy-babuleńka pod sam koniec szła przede mną i bez najmniejszego skrępowania, na oczach dozorcy pstrykała wszystko jak leci. Chciałem zawrócić, ale zamykali i odcięli mi odwrót. Kiedy już myślałem, żem do końca obejrzał, to znalazłem jeszcze schody na górę. A na pięterku inna wystawa: 'Na zachodzie same zmiany - 100 lat szkoły wzornictwa w ZH'. Przeleciałem ją niezwykle pobieżnie, bo dozór przebierał nogami.
Wpadły mi w oko dwie rzeczy. Pierwsza - doskonały plakat 'die Farbe' z datą 1944. Kiedy Bohaterska Warszawa płonęła, to oni tu sobie o kolorkach w najlepsze... A rzecz druga to projekt stroju dla sportsmena-dandysa. Nie zapisałem niestety, kto szył, ale moim zdaniem kapitalnie. W sam raz do pracy, na trening i na wieczór. 'Jaś, chłodno jest, włóż chociaż marynarkę od dresu.' Wchodzę w to!

Trochę zdziwił brak projektów formacji front design. Poza tym w dziale architektura olali Ronchamp. Stąd moja ocena: cztery z dwoma. Ścieżka dźwiękowa: Photek 'Modus Operandi', utwór nr 4: The Hidden Camera - to ja właśnie na wystawie Nature Design. Z tej samej płyty najlepszy w ogóle utwór tytułowy.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

http://www.stylepark.com/db-images/cms/quinzemilan/img/05_3153_10139_235_161-1.jpg

Beata Blizińska pisze...

Fajna ta marynarka.
A zobacz to:

http://hel-looks.com/?p=image/archives/1/20071027_05/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/37/20060429_05/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/43/20060113_04/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/34/20060608_01/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/31/20060722_03/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/2/20071019_01/

(Ale i tak mistrzami świata są Japończycy:
http://www.style-arena.jp/harajuku/2007/10/e_w4.htm )

:)
pozdrawiam

Anonimowy pisze...

ciebie zdziwil brak formacji front design, a nie ich projektow

Beata Blizińska pisze...

Jeszcze dwóch helsińskich dresiarzy-elegantów:

http://hel-looks.com/?p=image/archives/52/20050910_10/

http://hel-looks.com/?p=image/archives/46/20051119_07/

Jan Strumiłło pisze...

>>beata
Finowie boscy! japończyków widziałem - ekstremalni występują w książce'Fruits:http://www.amazon.com/gp/reader/0714840831/ref=sib_dp_pt/002-4696316-1035233#reader-link
sciskam i dzieki

Anonimowy pisze...

chce tylko zaznaczyc, ze beate to nie beata